Adriana Jarosz
Adriana Jarosz
Cykl: Portrety artystów
Dzisiaj w ramach cyklu Portrety artystów chciałabym Wam
przedstawić Adrianę Jarosz. Nasza bohaterka jest nie tylko poetką, ale również
fotografką, bibliotekarką i pedagogiem. Autorka tomów poezji Rozdrożami, Niebo pachnie sianem, Modlitwy
malowane trzciną. Ukazał się również album fotograficzno-poetycki z jej
tekstami pod tytułem Rogalik. Utwory
Adriany Jarosz publikowane były w licznych antologiach, almanachach,
czasopismach literacki i publikacjach pedagogicznych. Warto wspomnieć, że
teksty artystki przetłumaczono również na język serbski. W latach 2011-2015 była
związana z Kołem Młodych przy krakowskim oddziale Związku Literatów Polskich. Należy
do Związku Literatów Polskich, Stowarzyszenia Przyjaciół Twórczości Jana
Kasprowicza i Polskiego Towarzystwa Biblioterapeutycznego. Jest też honorowym
członkiem Jankowskiego Klubu Literackiego. Była nominowana do nagrody Perła roku 2014
powiatu strzeleckiego, a także do Nagrody Marszałka Województwa Opolskiego dla
Animatorów i Twórców Kultury w 2017 roku. Zaprezentowałam już artystkę, a teraz
poznajmy ją lepiej.
Gówna cecha mojego
charakteru?
Takich
cech, które mnie charakteryzują jest kilka.
Cechy, których szukam u
mężczyzn i kobiet?
Lojalność,
uczciwość, a także odpowiedzialność za to, co się robi i mówi. Szczególnie
cenię tych ludzi, którzy nie ośmieszają
i nie oczerniają innych, starają się pomóc, a nie przeszkadzać. Najważniejsi w
moim życiu są ci, którzy budują międzyludzkie mosty, a w człowieku widzą
człowieka.
Co cenię najbardziej u
przyjaciół?
Moi przyjaciele
są wyjątkowi i trudno jednoznacznie stwierdzić, za co ich cenię. To osoby
zarażające optymizmem, otwarte na innych. Są ciekawymi świata ludźmi. Chętnie
uczą się nowych rzeczy, bowiem sądzą, że tylko człowiek, który wciąż się
doskonali, nie będzie się nudził.
Moja główna wada?
Wad mam sporo,
nad wieloma z nich pracuję od lat. Czasami irytują mnie sprawy, na które w
gruncie rzeczy i tak mam niewielki wpływ.
Moje ulubione zajęcie?
Interesuję się
wieloma rzeczami i zależnie od sytuacji, lubię robić co innego. Należę do tych
szczęśliwców, którzy nieczęsto się nudzą, bowiem najlepszym remedium na nudę
jest książka. Bardzo lubię też robić zdjęcia, a kiedy muszę skupić się podczas
wykładu, czy pogadanki, najchętniej rysuję. Uwielbiam też sport, nawet kiedyś
wyczynowo uprawiałam jedną z dyscyplin, jednakże wypadki na długi czas
uniemożliwiły mi bieganie, czy jazdę na łyżwach. Chętnie oglądam relacje
sportowe, szczególnie z zawodów lekkoatletycznych, kajakarskich.
Niejednokrotnie zaciskam kciuki, gdy oglądam mecze piłki siatkowej, nożnej, czy
szczypiorniak.
Moje marzenie o szczęściu?
Wielu z nas
marzy o szczęściu, a kiedy przychodzi, nawet go nie zauważamy. Dla mnie jest
czymś, co niejeden nazwałby banałem.
Szczęście, to ludzie, którzy są przy nas, to przyjaciele, na których możemy
liczyć, to możliwość robienia tego co się lubi, to chleb, którym możemy dzielić
się z innymi, to zdrowie, to też życie w czasach pokoju.
Co byłoby dla mnie
największym nieszczęściem?
Byłabym nieszczęśliwa wtedy, gdybym nie
miała obok ludzi, dla których jestem ważna.
Moje ulubione słowo?
Moje ulubione słowa
to, słowo, bo oznacza coś, od czego
może wszystko się zacząć albo zakończyć, a także nić - jedna kreska nadaje
wyrazowi nic znaczenie.
Jakiego słowa nie
lubię?
Nie lubię wielu słów, szczególnie
nadużywania zdrobnień, jednak nie potrafię ukryć irytacji, gdy słyszę wulgarne zaje…ście, zwłaszcza w mediach.
Denerwuje to, że niektórzy użytkownicy języka nie widzą w nim nic
niestosownego.
Słowa,
których nadużywam?
Nadużywam zaimków ciebie i tobie.
Ulubieni
bohaterowie literaccy?
Kiedy ktoś pyta
mnie o ulubionych bohaterów literackich, przychodzi mi na myśl matka
dziesięciorga dzieci i pytanie o to, które kocha najbardziej. Myślę, że
wszystkie tak samo, a jednak każde inaczej. Podobnie jest z ulubionymi
bohaterami. Zależnie od sytuacji, wymienię inne postacie. Lubię charakterną
Balladynę, gołębiarki – tytułowe bohaterki powieści A .Hoffman, Igora Fleminga
– postać z książek L. Hermana, itd.
Gdybym jednak musiała wybierać spośród całej rzeszy bohaterów, chyba
zdecydowałabym się na wykreowanego przez A. Pilipiuka Jakuba Wędrowycza,
degenerata i społecznego pasożyta, który jednak w gruncie rzeczy wzbudza
sympatię czytelnika.
Ulubieni
bohaterowie życia codziennego?
Bez wątpienia
takimi postaciami są ludzie podobni do J. Korczaka.
Kim
lub czym chciałabym być, gdym nie by tym kim jestem?
Myślę, że
chciałabym być wilkiem, bo choć utożsamiany jest w tradycji ludowej ze złem, w
gruncie rzeczy ma wiele cech, które są mi bliskie. Miłośnicy i znawcy tych
zwierząt wiedzą, o czym mówię: o przywiązaniu do stada, odpowiedzialności za
nie, unikaniu konfliktów i schodzeniu z drogi tym, z którymi nie chce się mieć
nic wspólnego.
Gdybym
miała napisać swoją biografię nadałaby jej tytuł…
Jestem z prowincji i centrum świata.
Moja
maksyma brzmi…
Droga,
na której kaleczysz się o kamienie, czasem bywa najlepszą drogą.



Komentarze
Prześlij komentarz